Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się

aktualności

Diabeł Boruta
2019-09-03

Reakcje turystów na wieść, że Boruta, główny lokator łęczyckiego zamku, stale i w różny sposób daje nam znać o swojej w nim obecności - są różne. Starsi okazują zwykle zaciekawienie pomieszane z rozbawieniem, natomiast zachowania młodszych wahają się od obawy i lęku, przez lekką ekscytację, aż po pełną pasji dociekliwość. Rolą pracowników jest tak przedstawić diabła, by wizytę w Łęczycy nasi goście zapamiętali na długo.


Swego czasu, grupa dzieci z jednej z łódzkich szkół, przyjechała do Muzeum, by obejrzeć nasze ekspozycje. Był wśród nich 10 - letni Bartek. Chłopiec wiedział, że jest w diabelskiej siedzibie i niecierpliwie czekał na spotkanie z Borutą. Był podekscytowany, nastawiony bardzo bojowo, zachowywał się wręcz buńczucznie. Z jego zachowania i słów wynikało, że był fanem gier komputerowych, a w pojedynkach wirtualnych nie miał sobie równych. Odgrażał się więc, że i diabła pokona bez wysiłku. Z uporem powtarzał, że Boruta mu niestraszny, że będzie z czartem walczył i wyjdzie z tego starcia zwycięsko.

Pracownicy Muzeum usiłowali mitygować zapędy zadziornego malca, tłumacząc że lepiej z Borutą nie zadzierać i nie prowokować go, bo to jednak siła nieczysta. Ale chłopiec nie słuchał.

Wizyta w naszym Muzeum kończy się tradycyjnie wejściem na wieżę, z czego skorzystał też Bartek wraz całą grupą.

Jakież było zdziwienie pracowników, gdy Bartek wrócił z wieży kompletnie odmieniony. Po wcześniejszej, wojowniczej postawie nie było ani śladu. Głowa spuszczona, nos na kwintę i oczy pełne łez.


-Bartek! Co się stało?

- W czasie wchodzenia na wieżę Bartek zgubił but – wyjaśniła opiekunka.

- Jak to? Przecież to nieprawdopodobne! Wieża ma wprawdzie wysokość 23 m i trzeba pokonać 80 schodów, ale to przecież przestrzeń ograniczona, zamknięta. Nie ma takiej możliwości, by zguba się nie odnalazła.


Szukali wszyscy: koleżanki i koledzy z klasy, opiekunowie wycieczki,pomagali też pracownicy muzealni. Jak kamień w wodę. But rozpłynął się w powietrzu. A nie był to jakiś klapek czy sandał, który łatwo mógłby zsunąć się ze stopy. To był solidny, wiązany but sportowy.

Bartek wrócił do domu w jednym bucie. Nie wiemy, jak brak drugiego wytłumaczył rodzicom.

Buta nie znaleziono do dnia dzisiejszego.


Wyjaśnienie tego zdarzenia nasuwa się samo. Zadziorny Bartek został przykładnie skarcony przez diabła. „Nie budź diabła, kiedy śpi” - mówi polskie przysłowie.

A po co diabłu jeden but? To proste. Boruta ma jedną ludzką nogę, a drugą zakończoną końskim kopytem. Maskuje swoją tożsamość, nosząc długie buty z cholewami. W tym wypadku zadowolił się sportowym adidasem.


Tę opowieść, jak zwykle inspirowaną prawdziwym zdarzeniem (pracownicy Muzeum potwierdzą), ilustrują rzeźby z naszych zbiorów:


Paweł Flakiewicz „Boruta na beczce” (1998)

Paweł Flakiewicz „Diabeł Boruta skąpiec” (1995)

Marek Kawecki „Diabeł parobek” (1988)

Wiesław Górak „Diabeł” (1987)

Kazimierz Kowalski „Boruta” (1983)

Kazimierz Kowalski „Diabeł Boruta zamkowy” (1981)
Emilia Leśniak „Diabeł” (1988)



Partnerzy Muzeum w Łęczycy

homeaktualnościo muzeumdla zwiedzającychimprezyoferta muzeumsponsorzygaleriaENGLISHdotacje/zamówienia publicznemapa serwisu
copyright © 2017 | wykonanie serwisu IRN Multimedia